Znany dziennikarz Krzysztof Leski napisał na blogu ‚salon24’ o absurdach prawa autorskiego – „Prawo antyautorskie”.
Otóż Krzysztof Leski był jednym z kilku autorów Kurierów Okrągłego Stołu, może nawet czołowym, bo autorem 1/3 tekstów.
Otóż chciał zajrzeć do tych Kurierów, dowiedziawszy się, że są na stronie Biblioteki Cyfrowej „Polona”. Nie udało się – otrzymal komunikat, że utwór jest chroniony prawem autorskim i że można skorzystac lokalnie, w Bibliotece Narodowej.
I tu słuszne oburzenie K. Leskiego:
„A czyjeż to prawa autorskie są chronione? Kurier współtworzyło około 10 osób, zasadniczy zespół redakcyjny tworzył Krzyś Czabański, Józek Orzeł i ja. Jeśli Czaban w swej książce
nie przesadza nadmiernie z kurtuazją, to miałem w to wkład spory, nieco
nawet większy niż 1/3. To nie mogę obejrzeć nawet choćby 1/3?

A może kopirajta zastrzegł wydawca „Kuriera”? Czyli Grupy Oporu
„Solidarni”, lub stojąca nad nimi i łożąca środki na druk Regionalna
Komisja Wykonawcza podziemnej „Solidarności” Regionu Mazowsze? Skoro
już wyłożono trochę kasy na digitalizację – dlaczego, do cholery, ktoś
to przed nami chowa?”

Dodatkowo złe wrażenie niedoszłego czytelnika pogłebia sposób informacji o ograniczonym dostepie. Pojawia sie najpierw informacja „Przejrzyj treśc”, potem okienko do logowania, sugerujace, ze jak sie zaloży konto, to będzie można czytać publikacje i na koniec wreszcie komunikat w stylu ‚figa z makiem’, czyli że on-line się nie skorzysta.

Na tym historii nie koniec, bo Krzysztof Leski, protestujący, że  „gdzie tu jest public domain”, pouczony przez różnych komentatorów blogu, że przecież może jak autor załatwić sprawę zgody autorskiej na udostepnienie, i że to tak łatwo bo np. Małopolska Biblioteka Cyfrowa  tak sprawnie takie sytuacje załatwia, skontaktował się z redakcja „Polony”. I co? I nic. Problemy sie spietrzyły mimo oczywistej chęci autorów, żeby wyrazić wszelką zgodę na udostepnienie Kurierów. Bo ” Po prostu BN też nie ma pojęcia, kto w takich przypadkach jest „właścicielem praw” i może zawrzeć z BN umowę.”

O całej sprawie pisał Leski na początku lutego. Kurier dalej jest niedostępny, a więc nic nie udało sie załatwić.

I jeszcze na koniec fragment wypowiedzi autora, na temat tego co sądzi o zaciekłym chronieniu jego (i kolegów) utworu: „Jestem za zdrowym rozsądkiem i przeciw ochronie praw autorskich w
przypadku czegoś, co było z założenia bezpłatne, niekomercyjne,
rozpowszechniane jak najszerzej, a dziś ma znaczenie wyłącznie
historyczne.”

 
MM

Reklamy