W ostatnim „Dużym Formacie” Wojciech Orliński w felietonie „Skodyfikować internet” zastanawia się nad tym czy blogi to po prostu internetowa prasa, a także nad bezkarnością skandalicznych czasem wypowiedzi w sieci, za które w mediach tradycyjnych odpowiadałoby się czasem i więzieniem.
Polskie prawo prasowe jest przestarzałe, a regulacja twórczości internetowej w rodzaju blogów czy forów jest pilnym problemem. Nie można jednak porównywac blogów o tematyce z założenia politycznej, prowadzonych przez dziennikarzy z blogami nastolatek, będącymi czymś w rodzaju pamiętnika czy z oficjalnymi blogami instytucji, też niemającymi nic wspólnego z dziennikarstwem.
Propozycje regulacji prawnej były różne. Jeden z projektów zakładał nawet uznanie wszystkich blogerów za prasę.  Jak pisali niektórzy blogerzy – „Orvell przewraca sie w grobie”.
Aktualny rządowy projekt zakłada, że blogi nie są  uznawane za prasę i nie nakłada się na nie obowiązków wynikających z prawa prasowego. Jeśli jednak jakiś bloger chce być uznawany za dziennikarza, będzie mógł zarejestrować swój blog jako czasopismo internetowe.
Pełna wolność słowa w zasadzie nigdy nie była nieograniczona. Jak pisze Orliński, od „Od setek lat wolność prasy działa na zasadzie kontraktu: ‚Dajemy wam pewne przywileje w zamian za pewne obowiązki społeczne”. Różne były warianty tego kontraktu, ale nigdy nie było takiego, który przyzwalałby na całkowitą bezkarność mediów. Regulacje prawne wiążą sie więc z pewnymi ograniczeniami serwisów takich jak YouTube Czy Google Video.
Projekt ustawy o zmianie ustawy o prawie prasowym z 27 stycznia 2010 można przeczytać na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

MM

Reklamy