Na portalu Gazetapraca.pl wywiad z młodym bibliotekarzem, pracującym od 3 lat w dużej bibliotece i prowadzącym blog bibliotekarski:
http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90440,7741158,Bibliotekarski_dramat.html

Artykuł pod znamiennym tytułem „Bibliotekarski dramat”  :).
Bibliotekarz opowiada o swojej codziennej pracy, nieoczekiwanych sytuacjach, uciążliwych czytelnikach, zaletach i wadach tego zawodu. Pytania dziennikarza dość banalne, powielające stereotypowy wizerunek bibliotekarza w spoleczeństwie (praca nudna, cicha, spokojna, słabo płatna, ale można sobie książki poczytać).
Ciekawe są komentarze na forum, pod artykułem.
Odpowiedzi bardzo różnorodne:

„Ciekawy wywiad i anegdoty.

Zawsze mnie zastanawiało, skąd biorą sie chętni na bibliotekarstwo. Troche

zrozumiałam, ale nadal nie moge sobie wyobrazić dlaczego, bibliotekarstwo to

dział studiów wyższych. Ciekawe czy np w Europie zachodniej tez tak jest.

„Tak w Europie Zach. też tak jest a nawet bardziej. Tam (właściwie

piszę o Danii) bibliotekarz to bardzo dobrze zarabiający

specjalista. I bardzo w społeczeństwie doceniany.”

„W Europie jest doklanie tak samo, sa studia bibliotekoznawcze z

malenka roznica – po nich jest sie osoba wykonujaca zawod

prestizowy, szanowany, dobrze platny. W polsce bibliotekarzy

natomiast uwaza sie za cos gorszego, nikt im dobrze nie placi i

jeszcze kazdy sie dziwi ”tozto on skonczyl studia?”

„Przytoczone „anegdoty” – są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne, a raczej

żałosne jak i zarobki bibliotekarzy oraz finansowanie bibliotek, ale przede

wszystkim, lekceważenie tej dziedziny przez rządy i samorządy w Polsce – w

przeciwieństwie do rzeczywistości krajów zachodnich, które od ponad stuleci

traktują tę dziedzinę – edukacji! i kultury – bardzo poważnie.”

„Po pracy wychodzimy bardzo zmęczeni, a zwłaszcza w okresie składania

prezentacji maturalnych i sesji studenckich, choć nigdy nie brakuje również

starszych ludzi, jak i ludzi nauki – z tytułami lub bez, dziennikarzy czy 12 –

letnich harcerzy… Są czasem tzw. „upierdliwi” czytelnicy, włącznie z ludźmi

chorymi psychicznie, ale taka jest rola bibliotekarza…(sklepikarza lub

sprzedawcy nieruchomości – też…).

” zgodzę się do tego, że w PL tak miernie się wycenia ich pracę. Ale w

zasadzie – za co? za kojarzenie gdzie leży książka i jak sie nazywa? Nie dużo

jest tu pracy.


Warto poczytać, a może i zabrać głos na forum.

MM

Reklamy