W Bibliotece Cyfrowej PW udostępniony został ostatnio 23 numer Tygodnika Ilustrowanego z 1899 r. (egz. źródłowy ze zbiorów prywatnych). W numerze znajduje się artykuł poświęcony  projektowanemu wówczas przez Stefana Szyllera gmachowi późniejszej Politechniki Warszawskiej (w latach 1898-1915 był to Instytut Politechniczny).

Już sam początek wprowadza nas w atmosferę tamtych czasów „W cichem i spokojnem dotąd ustroniu miasta zamkniętem z jednej strony torem wyścigowym, a z drugiej ul. Nowowiejską i Polną, na placu, zajętym przed trzema laty na wystawę hygieniczną, niebawem powstanie szereg gmachów, które do niepoznania zmienią dotychczasową postać tej dzielnicy syreniego grodu. Zamiast pustych i odludnych placów, będą wspaniałe budowle, imponujące ogromem, piękności i harmonią form architektonicznych, a zamiast ciszy, przerywanej dwa razy do roku hucznym gwarem licznych zwolenników hippiki, ocknie się nowe życie, pełne zapału młodzieńczego, nadziei i zachwytu.”

gmach

Autorem projektu Gmachu Głównego (a także Gmachu Fizyki),  był Stefan Szyller, współautorem Bronisław Brochwicz-Rogóyski (gmachy Chemii i Mechaniki, domy mieszkalne dla pracowników). Obaj architekci nie projektowali do tej pory żadnego budynku uczelnianego, w związku z czym udali się w trzytygodniową podróż po Europie po inspiracje. Plany podstawowe budynków rysowali już w pociągach. Okres wykonania projektu po powrocie do kraju był niewiarygodnie krótki – 72 dni. Warto podkreślić, że budowa trwała tylko 2 lata, a powstał gmach monumentalny, zaprojektowany według klasycznych reguł przyjmowanych wtedy przez europejskie  uczelnie. Masywna konstrukcja przetrwała pożary, zniszczenia wojenne, w tym powstanie warszawskie. Wszystkie, bardzo nowoczesne wówczas systemy instalacyjne Politechniki, m.in. wodno-kanalizacyjny i wentylacyjny, zaplanował inżynier Obrębowicz, założyciel pierwszego w Warszawie biura projektowego instalacji sanitarnych. W najstarszych gmachach system podziemnych kanałów instalacyjnych przetrwał do czasów dzisiejszych. Przedwojenny system ogrzewania gmachów Głównego, Chemii i Fizyki polegał na tłoczeniu do nich mas gorącego powietrza z Gmachu Mechaniki, gdzie znajdował się potężny wentylator osiowy przetłaczający powietrze przez nagrzewnice z żeliwnych rur, ogrzewanych parą z budynku kotłowni. Do komory  wprowadzano nagrzane w kotłowni powietrze, z niej też  w kierunku czterech gmachów specjalnymi korytarzami ciepłe powie trze docierało do wewnętrznych poziomych kanałów podziemnych, którymi następnie rozprowadzano je wewnątrz budynków. Po II wojnie nie odtworzono tego sposobu ogrzewania i wentylacji.

O konstrukcji historycznych gmachów Politechniki można poczytać też w specjalnym numerze 11 Forum Akademickiego z 2015 oraz Miesięczniku Politechniki (numer specjalny wrzesień 1999).

We wspomnianym numerze Tygodnika Ilustrowanego pouczającą ciekawostkę stanowią bezpośrednie odpowiedzi redakcji, głównie do niedoszłych poetów przysyłających swoje utwory w nadziei na opublikowanie:

Muza Quouqua. Chyba to nie Muza dyktowała
Muzie te wiersze. Są gładkie, ale bardzo pospolite
w treści i formie.
P. L udwika B. Wiersz poprawnym ale niezawierający nic nowego.
P. K. R. Drukowane nie będzie.
Ninie Orżi-Orżi. Wiersze słabe.
P. Jan Sz. w Krakowie. Wiersze Pańskie należą
do utworów przeciętnych. Podobnych rzeczy
odbiera redakcya całe setki. (Sic!)
P. Czesław Lub. Nie.
P. T. P. W . Wiersze słabe. Rytm kuleje, rymy
pospolite. Motyw wymaga większego pogłębienia.
P. Floryan Znamiecki. Wiersze nie złe, ale
brak im wykończenia; więcej tam wyrazów, niżeli
tego wymaga potrzeba; należy się skupiać.
P. Kr. w Galicyi. Mamy w tece jeszcze kilka
artykułów o tej kwestyi; wskutek tego praca Pańska
drukowaną nie będzie.
P. Wiktor Lubicz. Wiersze nie okazują wybitnego
talentu.
P. Stanisławie. W koszu.

MM

 

Reklamy