okładka
okładka książki „Stary Gmach” http://www.CzytamRecenzuje.pl

Biblioteka, jak biblioteka, cóż w niej niezwykłego, można by powiedzieć… Książki, czasopisma, regały, czytelnicy, bibliotekarze. A jednak za sprawą książki Piotra Matywieckiego „Stary gmach” odkrywamy inne, nieznane życie miejsca  wypełnionego książkami, ale i wspomnieniami. Książki, ludzie, sytuacje zgromadzone w niezwykłej przestrzeni gmachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, stają się swoistym mikroświatem, rządzącym się zupełnie innymi prawami natury – prawami biblioteki.

Matywiecki w „Starym Gmachu” snuje opowieść o świecie, którego już nie ma, który ostał się jedynie w jego pamięci –  pamięci wieloletniego bibliotekarza BUW-u. W tej opowieści biblioteka to centrum wszechświata, skarbnica wiedzy wszelakiej, labirynt niezgłębionych możliwości intelektualnych. Bibliotekarz zaś to strażnik tej wiedzy, ale i jedyny przewodnik. Autor przywołuje we wspomnieniach  ludzi, którzy stawali onieśmieleni widokiem tak ogromnej ilości książek zgromadzonych w jednym miejscu. Przerażała ich poniekąd wiedza zawarta w tych woluminach.

Największą z rzeczy istniejących jest miejsce; wszystko bowiem w sobie mieści” – te słowa Talesa stanowią dla Piotra Matywieckiego kwintesencję Biblioteki (s.32). Odnoszą się bowiem  zarówno do wymiaru fizycznego, materialnego,  jak i duchowego, intelektualnego biblioteki.  W literacki, niemal poetycki sposób przywołuje on nieistniejące już czytelnie, magazyny, katalogi, czytelników wraz z ich przyzwyczajeniami i upodobaniami, jak i swoistymi rodzajami lektury. W plastyczny sposób kreśli wygląd wnętrza biblioteki, nieomal czujemy zapach starych książek, słyszymy skrzypienie podłogi, widzimy wyszczerbiony stopień marmurowych schodów.

Matywiecki zwraca uwagę na to, że nie jest ważna tylko treść czytanej książki, ale również miejsce, w którym się ją czyta „ta sama książka czytana w różnych fizycznych przestrzeniach zmienia swoją treść”. Miejsce czytania, przebywania stanowi jednocześnie o wartości lektury, atmosfera czytelni wpływa na swoisty komfort czytania. Odchodząc z biblioteki,  autor „Starego gmachu” zakupił pojedyncze woluminy do swojego prywatnego księgozbioru. Znamienne, że książki oderwane od swojej przestrzennej lokalizacji jakby jednocześnie traciły swoją wartość duchową.

Jako bibliotekarz Matywiecki odróżniał ludzi „czytających” od tych „zaczytanych”. Ci pierwsi to przede wszystkim studenci, pracownicy naukowi traktujący książki w sposób czysto użytkowy, jako środek do celu, narzędzie intelektualne ofiarujące, bądź to porządkujące, wiedzę. Natomiast „zaczytani” to ci, których lektura wprost pochłania, stają się oni poniekąd częścią tekstu, doświadczają przenikania się świata rzeczywistego ze światem książkowym. Wiadomo, inaczej pochyla się nad czytanym tekstem miłośnik literatury, inaczej badacz.

Jednocześnie, zdaniem autora, czas  poświęcony na lekturę to czas wyłączony ze zwyczajnego biegu czasu, czas o wymiarze nieomal świętym, sakralnym. Taka lektura otwiera również na nieograniczoną przestrzeń wewnętrzną, inny wymiar rzeczywistości.

Dla Matywieckiego biblioteka to centrum wszechświata i, jak sam dobitnie podkreśla, to w niej „skupiają się i stąd się rozchodzą drogi mojej wiedzy i wyobraźni, tu zawiązuje się i rozwiązuje moja pamięć ludzi. Wszystko, co przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, ma tutaj swój dom” (s.33). Stąd też zapewne płynie przekonanie autora, że bycie bibliotekarzem to nie tylko praca, to rodzaj misji. Niejednokrotnie podkreślał, że niemal wrósł w „krajobraz biblioteczny”, w magiczny świat niczym nieograniczonej wiedzy, w historię myśli ludzkiej. Tam też, jako bibliotekarz, miał unikalną możliwość obserwacji ludzkich przyzwyczajeń i zachowań.

Wojciech Kaliszewski określił „Stary gmach” Matywieckiego mianem „Sklepu cynamonowego dla bibliotekarzy”. Na to poetyckie porównanie składa się zarówno wrażenie przenikania się świata rzeczywistego ze światem wspomnień, jak i odczucie niezwykłej wielowymiarowości przestrzeni zawartej między okładkami książek. Księgozbiór BUW-u przeniesiony na ul. Dobrą zyskał nowe przestrzenie, ale utracił coś niezwykle cennego dla autora – dawną atmosferę, wrażenie tajemniczości i niezwykłości.

Dla jednych opowieść o starym BUW-ie to podróż sentymentalna do lat młodości, ożywają wspomnień z czasów studenckich, dla innych okazja do zagłębienia się w bibliotekarski, nieznany świat.

Źródła:

https://www.tygodnikpowszechny.pl/biblioteka-jako-forma-zycia-96281 dostęp dnia 1 lutego 2018

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,150427,21027575,ksiazka-na-weekend-piotr-matywiecki-stary-gmach-intymna.html?disableRedirects=true dostęp dnia 1 lutego 2018

https://czytamrecenzuje.pl/recenzja/768/stary-gmach dostęp dnia 1 lutego 2018

Wojciech Kaliszewski, „Nowe Książki” 2017, nr 4

AN

Reklamy